Jakże to nasza umiłowana Platforma pomysłową partią jest. Wpadła sobie na pomysł, zastosowany w różnych formach w kilku krajach. Pomysł kontrowersyjny – przymusowej kastracji skazanych za stosunki płciowe z małotenimi (pedofilia w Polsce nie jest karalna, pedofilowanie jest). Pomysł niezgodny z konstytucją, prawami człowieka, prawem międzynarodowym. Pomysł, na który społeczeństwo różnie mogło patrzeć.
Aż tu nagle – wybawienie, polski Fritzl, afera kazirodcza.
I w ten oto sposób, z pełnym emocji wystąpieniem premiera o zwyrodniałych zboczeńcach, o których nie można powiedzieć człowiek nie sposób polemizować. Tylko Ćwiąkalski, prawnik, trochę łagodzi atmosferę… ale tylko dlatego, żeby Tusk na idiote nie wyszedł (halo, konwencje o prawach człowieka).
I w całym tym rabanie nikt nie pamięta, że “zwyrodnialcy” są najzwyczajniej w świecie chorzy.A chorych się leczy, nie wyklina. Nikt nie pamięta, bo palenie czarownic jest bardziej efektowne. I na słupkach poparcia je widać.