Przykra prawda. Zawsze chciałem być dziennikarzem. Dziennikarzem idealistą. Lub politykiem, o analogicznym podejściu. Wystarczyło liznąć nawet lokalnej mikro-polityki, żeby mi przeszło.
Że politycy to klika trzymająca władzę – ściema. Że panuje demokracja – ściema poważna. Światem rządzą pieniądze i nic poza tym. Nie bogacze – żeby mnie źle nie zrozumieć. Bogaczami pieniądze rządzą jeszcze bardziej niż światem.
Poznałem to prawidło w małym, odciętym od wielkich interesów Tarnobrzegu. Wiem, że gdzie indziej jest jeszcze silniejsze. Z tego też powodu, wbrew temu, czego próbowali mnie nauczyć artyści na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Ulicznych, nie mam ochoty na donkichoterię.
Wolę żyć w zgodzie z ekonomią niż z samym sobą. Jest bardziej wpływowa. Beznamiętny pracoholizm czas pielęgnować…