Ach, jakże płonę!
Ach, jakże płonę! i nikt mi nie wierzy,
Nie, każdy wierzy mi, tylko nie on,
Najmilszy, którego siły nie zmierzyć;
Nie wierzy, chociaż w bród znamion.
O nieprzebrany wdzięku, mała wiaro,
Czy nie widzicie serca w moim oku?
Litość mi winna łaskę zlać nad miarę;
Lecz nie pisane tak w losów wyroku.
To serce, słabo grzejące cię z dali,
Chwała i czar twój, w rymach mych zawarte,
Mogłyby tysiąc innych serc zapalić.
Ogniu mój! Widzę, tnąc przyszłość myślami,
Język zamilkły, oczy – piękne martwe,
Co i po śmierci będą bić iskrami.
Jedna wielka ściema na temat achajskiej boskości i mojżeszowego potępienia.