Nie będę opisywał wspomnień, bo słowa ich nie wyrażą. Opublikuję za to moją (naszą) mowę pożegnalną dla najukochańszej, najszaleńszej i w ogóle naj wychowawczyni, Doroci P. Tak na pamiątkę.
Portugalski noblista, Jose Saramago umieścił w swoim „Podwojeniu” nastepujące zdanie:
„Nauczyciele muszą iść do szkoły dobrze odżywieni, aby móc sprostać ciężkiej pracy sadzenia drzew lub zwykłych krzewów wiedzy na ziemiach w większości przypadków będących raczej jałowym ugorem niż żyznym czarnoziemem.”
Kto jak kto, ale pani, droga pani profesor, o obsadzaniu jałowych ugorów, regularnym nawożeniu, podlewaniu i pielęgnacji nieposłusznych krzaczorów przez te ostatnie 3 lata dowiedziała się chyba wszystkiego. I chociaż nie było łatwo, to z tych rozwydrzonych sadzonek udało się pani wyhodować całkiem niezły zagajnik.
Proces hodowli miewał swoje wzloty i upadki, ale na pewno nie można mu zarzucić, że był nieciekawy. Lekcje polskiego były zdecydowanie jednymi z najbardziej zajmujących i rozwijających nasze osobowości doznań, jakie napotkaliśmy w tej szlachetnej instytucji. I to wcale nie ze względu na niekwestionowane piękno literatury, ale raczej na kunszt i charyzmę nauczyciela.
No właśnie – charyzmę. Któż piękniej nazywałby nas tłukami saperskimi. Któż z większą gracją wypersfadowywał by nam praktykowanie naszego ulubionego zajęcia (którym były wagary). Wreszcie – któż z większym oddaniem (i skutecznością) walczyłby z dyrekcją i innymi nauczycielami o nasze oceny, przymykając jednocześnie oko na nasze wybryki. Oczywiście, czasem trzeba było trochę pokrzyczyczeć, ale to akurat nieodłączny element tego rzemiosła i mniemamy, że jeszcze będzie nam tego brakować.
Osobowość to w przypadku nauczyciela oczywiście nie wszystko – ale w pani przypadku wcale się na niej nie kończy. Otworzyła pani przed nami setki nowych światów, tworzonych w tysięcy setek lat istnienia wysokiej kultury. Mało tego – pozwoliła nam pani wyciągać z nich nasze własne wnioski, wzbogacając tym samym nasz światopogląd, wrażliwość, postrzeganie. Może mogliśmy wykorzystać pani rozległą wiedzę w nieco większym stopniu, ale nikt z nas tu obecnych nie jest ideałem i nie uniknął w ciągu ostatnich 3 lat chwil słabości wobec pokus lenistwa.
Okres nauki w liceum na Jachowicza był niewątpliwie najpiękniejszym okresem naszego dotychczasowego życia. Będą wiązały się z nim same miłe wspomnienia, gdyż niemiłe już dawno odeszły w niepamięć. Jako, że jest pani nieodłącznym elementem tej instytucji, a zarazem tych wspomnień, zawsze będzie się nam pani kojarzyć z cudownością tego fragmentu naszej młodości. Nie raz będziemy się chwalić, że naszą licealną wychowawczynią była pani Dorota Paruzel.
Niestety, wszystko co wspaniałe, szybko się kończy. Tak też kończy się nasza wspólne bytowanie w sali nr 38. Serdecznie dziękujemy pani za okazane serce, zastrzegamy, że co złego to nie my i życzymy kolejnych ogromnych sukcesów w kształtowaniu następnych pokoleń młodych umysłów. Będziemy tęsknić jak cholera. Albo nawet jeszcze bardziej!

Przemówienie było cudne i nie sposób było nie płakać… Wszystko co dobre szybko się kończy…